sobota, 6 kwietnia 2013
Chapter 4
Zbliżała się 20, więc poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Osuszyłam swoje ciało miękkim ręcznikiem i rozczesałam włosy. Ciekawe czy uda mi się wyglądać zmysłowo? Nie sądzę. Wysuszyłam swoje brązowe włosy i zakręciłam je na lokówce. Na swoje ciało włożyłam czarną sukienkę i zrobiłam makijaż. Usta pomalowałam czerwoną szminką. Czemu ciągle myślę o Lou? Czemu staram się mu przypodobać skoro on wybrał Eleanor? Cassidy, daj spokój. Włożyłam na nogi czarne szpilki i wzięłam torebkę.
- Już są. Spokojnie Cassie, spokojnie. - powiedziałam sama do siebie i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i od razu moja mina zrobiła się... przerażająca. Siedziałam tuż obok niej. Czułam do niej odrazę? Chyba tak. - Cześć Cassie. - Wykrzyczeli chłopcy, a ja pomachałam każdemu z nich. Widać, że El też za mną nie przepadała. Ale to nic. Mam ją gdzieś.
Impreza rozkręcała się nieźle, a ja co chwilę tańczyłam to z Harrym to z Lou. W końcu spędziliśmy trochę czasu razem. Przynajmniej tańcząc. Eleanor widocznie się to nie podobało, bo siedziała i patrzyła na nas z wymazaną na twarzy zazdrością. Byłam nieźle wstawiona. Już nawet prawie buty zgubiłam. Muszę odetchnąć. Wyszłam przed klub i wyjęłam z torebki papierosa. O nie. Ja nie palę. Ja odreagowuję stres. - Ładnie to tak palić?-i znowu te ciarki. Stał tuż za mną. Milczałam. Zgubiłam język? Nieśmiałość? Zdecydowanie obydwa. - Cieszę się, że w końcu spędziliśmy czas razem.-wypowiedziałam szeptem. Cieszę się, że nareszcie mogę spędzić z nim dzień. - Brakowało mi tego Cassie. Mam nadzieję, że dużo czasu będziemy spędzać razem. To co powiedziałaś mi wcześniej, trochę mnie zabolało i dało mi do myślenia.- okazał skruchę? Lou okazał skruchę. Nie wierzę. Wyrzuciłam papierosa na chodnik i przydeptałam go butem. -Cieszę się, Louis.-już chciałam pocałować jego policzek, ale zjawiła się ona. -Louis, chodź tu szybko!-wykrzyczała Eleanor, a Lou jak na komendę wbiegł do klubu. - No ja pierdolę! - krzyknęłam na cały głos. Nie mam zamiaru tu być. Ona psuje całe moje życie. Moim problemem jest Eleanor.
Rano obudziłam się w pokoju Harrego. Pamiętam tylko, że poszłam do domu chłopców, bo było blisko. Ah, moje lenistwo. Przeciągnęłam się i wyszłam spod cieplutkiej kołdry w stronę drzwi. Zeszłam na dół i wszyscy tam siedzieli. Nie było jej, a był za to mój wspaniały humor. - Witaj śpiąca królewno. - powiedział Niall i wbiegł do salonu jak poparzony. - Cześć, Niall?-haha, zabrzmiało to dziwnie. Usiadłam do stołu i wzięłam do ręki jedną z kanapek. -Może poszlibyśmy dziś do kina?-zapytał Harry i spojrzał na każdego z nas osobno. - Ja nie mogę. Jestem umówiony z Dani, ale wiecie no ten. Przyda wam się trochę samotności, prawda Harry? Cassidy, hmmm?-Liam spojrzał na nas dziwnie. Nie ogarniam o co im chodzi ostatnio. -Ja idę dzisiaj na mecz z Niallem, więc no wiecie. Louis, Harry, Cassie. Powodzenia, Harry. - oni coś ukrywają? Dobra nie wnikam, bo nauczyłam się, że jak w coś wnikam, to tego żałuję, haha. -Dobra, ok. -wstałam i poszłam do pokoju Hazzy. Krępuję się. Krępuję się przy Lou. Niestety. Weszłam na twitter'a i huczało tam od zdjęć ze wczorajszej imprezy. No Boże kochany. -Czy my nie możemy wyjść normalnie, naprawdę?-wykrzyczałam do laptopa. No brawo dla mnie. Zachowuję się jak osoba chora psychicznie. -Jak widać nie.-wyszeptał ktoś do mojego ucha. O Boże. Fala gorąca, dreszcze, Louis.
_______________________________
Zaszalałam. Rozdział miał się pojawić jutro, ale pojawił się dzisiaj. No więc może z łaski waszej, zaczniecie komentować? Ja tu siedzę, morduję się, piszę kilka rozdziałów dziennie, a wam ciężko napisać jeden komentarz. Wynika z tego, że wysiłek innych dla was, nie ma znaczenia. :( Przykro mi się robi z tego powodu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz