___________________________________________
Usiadłam zmęczona na ogromnej, białej kanapie i podkuliłam nogi. Wspaniałe uczucie móc znów go, to znaczy ich zobaczyć. Ale co mi z tego, że go kocham, skoro on jest z Eleanor? - Cassie, coś nie tak? - i znowu z moich zamyśleń wyrwał mnie Harry, który od dłuższego czasu ciągle pyta czy jest ok. A jeśli nie jest? -Tak, Harry. Jest w porządku.- powiedziałam łamiącym się głosem. No tak. Przede mną siedział Louis z Eleanor. Nie mogłam dać po sobie poznać, że jestem zazdrosna, ale nie wytrzymuję tego. Zagryzłam delikatnie dolną wargę, aby się nie rozpłakać. - Chodźmy stąd lepiej. - Harry złapał mnie za rękę i pociągną w stronę kręconych schodów. Wbiegłam do jego pokoju i rzuciłam się na łóżko ze łzami w oczach. - Cass, może w końcu powiesz o co chodzi? Znamy się przecież 2 lata, a ty zawsze tak reagujesz, gdy widzisz Lou i El, fakt. Nie przepadam za nią, ale powiedz o co chodzi?- nie wiem czy on to wykrzyczał, czy powiedział normalnie. Czułam się jakby ktoś za coś mnie winił. -To nie takie proste. Jak mam powiedzieć, że go cholernie kocham i, że nie mogę patrzeć na to, jak ona go wykorzystuje. - Boże. Naczytałam się dużo o sprawie z Tiną i o tym, że El jest z Lou dla kasy. Chcę po prostu, żeby Louis był przy mnie. By całował mnie, tak jak całuje ją.
- Cassidy. Pokaż, że jesteś silna. Nie daj mu do zrozumienia, że jesteś zazdrosna. Po prostu pokaż, że jesteś wspaniała.- Harry powiedział to z taką czułością, że aż ciepło na sercu mi się zrobiło. Był moim najlepszym przyjacielem, tak jak Louis. We troje dogadywaliśmy się najlepiej.
,, - Może trochę czasu spędzimy razem? No wiesz, wyjdziemy do kina, coś zjeść?- zapytał Louis i posłał mi to swoje spojrzenie. Kochałam to w nim, kochałam w nim wszystko. -Jasne, czekałam na to, aż w końcu przynajmniej jedną, jedyną godzinkę mi poświęcisz, przyjacielu...-ostatni wyraz wypowiedziałam tak... smutno? To chyba dobre określenie.''
Czy ja znowu powracam do przeszłości? Tak, znowu to robię. Wracam do czasów, gdy były szanse, że ja i Louis będziemy kimś więcej niż przyjaciółmi.
- Cassie, a może dzisiaj wybrałabyś się z nami do klubu?- zapytał Louis i usiadł tuż obok mnie. Czułam ciepło bijące od jego ciała. Czekałam na to, czekałam aż w końcu odezwie się do mnie. Aż w końcu będziemy mogli porozmawiać normalnie. Jestem bardzo nieśmiała. Nie umiem mówić o swoich uczuciach. -A kto będzie?-skierowałam swoje tęczówki na twarz chłopaka. Oby nie Eleanor, oby nie Eleanor, oby nie Eleanor. - Eleanor, Danielle i chłopcy. - niech to szlak. Eleanor, Eleanor wszędzie. Czemu ona? Czemu nie ktoś inny, tylko ona? Od razu mina mi zrzedła. Nienawidzę tego momentu, gdy zapowiada się wspaniały dzień z Louisem, ale Eleanor! Eleanor, kurwa wszędzie! Mam tego dosyć. -Eleanor?! Czemu zawsze ona?! Czemu nie możemy spędzić chwili we dwoje? Jak przyjaciele. Zawsze pojawia się ona. Czy ona jest ode mnie ważniejsza?-powiedziałam, a raczej wykrzyczałam mu prosto w twarz. Miałam mokrą twarz, łzy. Byłam słaba. Wybiegłam z domu chłopców i biegłam do domu swojej przyjaciółki. Starszej o 10 lat. Może była już po trzydziestce, ale jej ufałam. Była dla mnie jak matka.
Wspaniały rozdział. Jestem ciekawa co będzie dalej. :3
OdpowiedzUsuńNiech on w koncu przejrzy na oczy! ;)))
OdpowiedzUsuńA rozdzial swietny :d
your-4ever.blogspot.com
Przejrzy, przejrzy, ale coś mu przeszkodzi ;)
Usuń