piątek, 5 kwietnia 2013
Chapter 2
Poczułam wibracje w kieszeni moich zielonych jeansów. Wyjęłam telefon, a na mojej buzi pojawił się ogromny uśmiech.
,,- Będę w Londynie za 20 minut. Czekaj na lotnisku. Louis x''
O Boże, Boże, Boże. Louis wraca. Nie mogę uwierzyć. Podbiegłam do szafy i wyjęłam z niej pierwsze lepsze ubrania. Nie liczy się dla mnie to, jak będę wyglądać. Chcę jak najszybciej znaleźć się na lotnisku. Włożyłam na nos czarne Ray-Bany i wyszłam z domu. Czuję się szczęśliwa. Rodzę się na nowo. To tak jakbym budziła się z zimowego snu. On wraca po raz kolejny. Wraca by wyjechać. Droga mi się dłuży. Zdaje się, że wyszłam z domu jakieś 5 godzin temu, a nie ma mnie nawet w połowie drogi. Ah, ta miłość. Dopada nas wszystkich. Powtarzają mi, żebym mówiła o swoich uczuciach głośno, ale nie chcę stracić przez to głowy. Napalone Directioners. W końcu, nareszcie, moje wybawienie. Lotnisko. Weszłam do ogromnego budynku i usiadłam na małym plastikowym krzesełku nieopodal drzwi. - 20 minut już minęło. Gdzie jesteś Lou?-powiedziałam sama do siebie i zobaczyłam go. Wychodził ogromnym korytarzem w swojej czapce, a zaraz za nim Harry, Liam, Zayn i Niall. Kochałam ich. Są dla mnie rodziną, choć mogłoby się zdawać, że nie łączą nas żadne więzy krwi. Po prostu ich kochałam, ale może Lou odrobinkę bardziej. Chłopak złapał swoją walizkę, a ja biegłam na drugi koniec ogromnego pomieszczenia. Wyglądam może idiotycznie, ale liczy się to, że znów jesteśmy razem.
I to wspaniałe uczucie móc znowu poczuć jego zapach, ciepło bijące od jego ciała. Louis. Brakowało mi go. -Cassie, wyglądasz wspaniale. - wyszeptał mi do ucha i znowu to zrobił. Pocałował mnie w kącik ust. Zachwycam się tym tak bardzo. To tak blisko ust, to tak blisko miłości, ale wciąż daleko.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
ooo. podoba mi się : >
OdpowiedzUsuńtrochę krótkie rozdziały, ale jakoś to nie przeszkadza bo wydaje się że właśnie tak ma być. pomysł ciekawy, rozkręca się.
czekam na next : >